Jesteś tutaj: Strona główna > Gazeta szkolna > Historia "Delfina"

Historia "Delfina"

     Historia powstania szkolnej gazety "Delfin" jest prozaiczna. Lokalna gazeta "Echo Jaworza" z różnych przyczyn nie chciało zamieszczać artykułów pisanych przez uczniów. Najbardziej "zdenerwowani i zdesperowani" pod wodzą nauczyciela biologii pana Andrzeja Stąsieka założyło szkolne pismo. Pomysł ten od samego początku wspierała pani Krystyna Szczypka ówczesny dyrektor szkoły podstawowej. "Wstępniak" do pierwszego numeru "Delfina" napisała polonistka pani Barbara Staś, a resztę materiałów dołożyli uczniowie i nauczyciele, i tak już zostało do dziś. Od marca 1997 roku (pierwszy numer) do chwili obecnej, ukazały się 52 numery.
     Pierwsze wydania były robione w "starej technice" tzn. połączenie maszyny do pisania z pismem odręcznym. Jednak od kiedy w szkole istnieje pracownia komputerowa i te "maszyny nie tylko liczące" pokazały swoje możliwości, tak obecnie bez nich nie wyobrażamy sobie funkcjonowania "Delfina". Do numeru 49 gazeta była powielana na szkolnym ksero. dlatego niektóre wydania były często rozmazane luz poczernione z wyniy sprzętu. Od numeru 50 istniejemy już tylko w Internecie.
     Sama technika, nawet ta najlepsza, na nic się nie zda, jeżeli zabraknie ludzi, którzy tworzą "Delfina". Od samego początku przyjęliśmy założenie, że gazetę współtworzą uczniowie wraz z nauczycielami. Na kolegiach redakcyjnych ustalamy (redaktor naczelny wraz z uczniami), kto robi dany materiał (artykuły tematyczne, wywiady, felietony, recenzje itp.) i za co jest odpowiedzialny (rubryki stałe np. życzenia, ogłoszenia, humor, komiks itp.). Nauczyciele również mają możliwości przedstawiania swoich artykułów czy nawet polemik na wypowiedzi uczniowskie. Nasuwa się oczywiście pytanie - czy redakcja nauczycielska cenzuruje wypowiedzi uczniów? W miarę możliwości staramy się łagodnie wyperswadować, aby zmienić to czy owo, ale jednak staramy się, jak najmniej ingerować. Czasami jednak rodzą się spory, ale bez nich "Delfin" chyba wyglądałby inaczej. Uczniowie, którzy tworzyli redakcję, a opuścili już naszą szkołę, mówią, że doświadczenia dziennikarskie procentują w ich nowych "uczelniach" na różnych poziomach np. językowym (forma i treść wszelakich wypowiedzi) czy zawodowym (kilku z nich dość poważnie myśli o studiach dziennikarskich i pracy w tym zawodzie).
     Jak można zauważyć (choćby po winiecie i rozmiarze gazety) zmieniła się szkoła z podstawowej na gimnazjum, a ca za tym idzie dyrektorzy i nauczyciele, a "Delfinek" tworzy się i będzie istniał dopóty, dopóki będziemy mieli ochotę i radość wspólnego redagowania SZKOLNEJ GAZETY.
Z poważaniem redaktor naczelny - Piotr Bożek